Pytania o Węgry w Gellért Gyógyfürdő

Wydawać by się mogło, że kryzys strefy Euro dotyczy tylko krajów, które przyjęły tę teraz „gorącą” walutę. Jednak wcale tak nie jest. Problemy unii walutowej odbijają się echem we wszystkich krajach kontynentu.

Sytuacja gospodarcza Węgrów (mimo pozostania przy rodzimym forincie) ma się słabo, co więcej w ostatnich miesiącach jeszcze bardziej się pogarsza. Kraj ten ma dług publiczny osiągający niemal 80% PKB. Brak jest też perspektywy poprawy, co można wnioskować po obniżeniu wiarygodności Węgier do poziomu „śmieciowego” przez trzy największe agencje ratingowe. Niski rating  ma wpływ na zwiększenie kosztów pożyczania pieniędzy na rynku. W tym roku PKB Węgier według prognoz OECD nie wzrośnie lecz skurczy się o ponad pół procenta podczas gdy rząd w Budapeszcie jest zobligowany wykupić papiery warte ponad 12,3 mld euro. Wysokie zadłużenie, kurczące się PKB, wyższe oprocentowanie i rosnące odsetki ciągną ten kraj w kierunku tej samej równi pochyłej, na której znajdują się w tym momencie kraje PIIGS z Grecją na czele.

Nie tylko gospodarka kraju budzi niepokój. Polityka prowadzona przez premiera Orbána i jego ugrupowanie Fidesz mające dwie trzecie miejsc w parlamencie, budzi spore kontrowersje. Komisja Europejska na końcu zeszłego roku zerwała wstępne rozmowy z Węgrami w sprawie kolejnej pożyczki z powodu przyjęcia ustaw ograniczających niezależność węgierskiego banku centralnego. Rozszerzone zostały między innymi uprawnienia rady polityki pieniężnej. Wprowadzone regulacje, według obserwatorów, upolityczniają bank centralny.  Komisja próbuje wywrzeć presję na rząd, by zmienił wprowadzone w styczniu przepisy, gdyż zostały złamane regulacje unijne.

Będąc na miejscu można zauważyć nawet gołym okiem spowolnienie gospodarcze. Ludzie przestawili się na tryb „oszczędnościowy”. Widać to szczególnie w restauracjach, które świecą pustkami. Najprościej przecież robić oszczędności na rzeczach właśnie tak błahych i z których łatwo jest zrezygnować (choć w Polsce jest raczej odwrotnie). Gdy we wszystkich mediach powtarzane są wciąż informacje o przetaczającej się przez kraj kolejnej fali kryzysu, tragicznej sytuacji finansów publicznych i recesji, wpływa to znacząco na nastroje społeczne ograniczając tym samym popyt. Najbardziej paradoksalne w tym wszystkim wydaje się to, iż aby tak naprawdę rozpędzić gospodarkę i wyprowadzić ją z kryzysu wszyscy powinni nagle zacząć więcej kupować. Zmniejszenie wydatków celem odłożenia na „czarną godzinę” powoduje mniejsze wpływy z podatków, co ma zły wpływ na ogólny stan budżetu.

Czy jest jeszcze szansa na odratowanie gospodarki węgierskiej? Zapewne tak, ale wymaga to głębszych reform i dużej dyscypliny budżetowej. W perspektywie nałożenia kar przez Komisję Europejską i ciągłej presji ze strony innych krajów europejskich wygląda na to, że jest taka możliwość. W całej Europie rozpoczyna się powoli wielkie spłacanie długów, gdyż poziomy zadłużenia poszczególnych gospodarek osiągnęły już skrajny pułap. To zaskakujące jak wiele czasu musiało upłynąć aby rządy otrząsnęły się z ułudy, iż ciągle można wydawać pieniądze, których się  w praktyce nie ma.

Bez względu jednak na sytuację gospodarczą należy skorzystać z  leczniczych właściwości wód w Gellért Gyógyfürdő w Budapeszcie. Raczyło tam wielu znakomitych gości ze świata nauki, polityki, sztuki, a także kilka koronowanych głów.

Share and Enjoy:
  • Print
  • Digg
  • StumbleUpon
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Yahoo! Buzz
  • Twitter
  • Google Bookmarks

Dodaj komentarz