Lista warunków do zaakceptowania. Czyli term-sheet.

Poszukujesz inwestora i wreszcie go znajdujesz. Jakie podjąć kroki, na co się zgodzić, a na co nie? Jaka jest granica między opłacalnością biznesu i korzyścią inwestora? Zanim dojdzie do podpisania umowy inwestycyjnej zwykle mija dużo czasu. Inwestycja Venture Capital, bardziej niż Anioła Biznesu (choć nie zawsze), może być złożonym procesem. Co można zrobić, aby posunąć go do przodu? Sporządzić Term-sheet.
Term-sheet jest to dokument – porozumienie, który strony mogą przygotować jeszcze przed zawarciem umowy inwestorskiej. Może mieć to miejsce przed lub w trakcie negocjacji. Term-sheet sam w sobie nie ma charakteru prawnie wiążącej umowy (choć jest umową nienazwaną), ale pomaga wypracować wspólne stanowisko i poznać oczekiwania stron transakcji.
Inicjatywa sporządzenia tego dokumentu najczęściej wychodzi od inwestora, co oznacza, że jest on zainteresowany spółką/przedsięwzięciem. Również po jego stronie zwykle leży przygotowanie Term-sheet.
Term-sheet określa warunki brzegowe transakcji. Z reguły zawiera elementy takie jak określenie stron transakcji, celu inwestycji, strukturę finansową, rolę inwestorów w organach spółki, warunki zawieszające przeprowadzenie transakcji, nadzór właścicielski, sposób wyjścia z inwestycji oraz ochronę istotnych interesów stron transakcji. Może mieć różną długość, tj. od jednej do kilkudziesięciu stron. W zależności od stopnia złożoności inwestycji i zakresu wiedzy inwestora o spółce.
Term-sheet pozwala na rozwijanie bardziej szczegółowych zapisów prawnych na kolejnych etapach inwestycji. Jednak im skrupulatniej zostaną określone warunki transakcji na etapie spisywania tego dokumentu, tym mniej pracy będzie wymagała umowa inwestycyjna.
Sporządzenie Term-sheet ogranicza ryzyko nieporozumienia w zakresie kluczowych aspektów transakcji. I chociaż nie jest dokumentem prawnie wiążącym, to część zastrzeżeń w nim zawartych pozwala stronom ubiegać się o odszkodowanie, gdy umowa nie dojdzie do skutku (zapisy dotyczące m.in. know-how, poufności, wyłączności czy kosztów,). Jest to jednak dość pracochłonne i czasochłonne, a rezultat jest do końca nieznany.

Innowacje w czasie dekoniunktury

Czy kryzys może być przeszkodą dla innowacji? Gdy gospodarka zwalnia i trzeba szukać oszczędności, a przetrwanie staje się głównym celem, finansowanie innowacyjnych rozwiązań może wydawać się niepewną inwestycją.
Trzeba sobie jednak postawić pytanie, w jaki sposób zapewnić swojej firmie przyszłość, czy to właśnie droga innowacji nie jest najlepszym rozwiązaniem. Czym bowiem jest innowacja, jeśli nie zmianą na lepsze?
Spośród dziesięciu przedsiębiorstw o takim samym profilu, klient z pewnością wybierze to, które za taką samą kwotę wydaną na produkt czy usługę zapewni coś ekstra albo za dotychczasowe usługi/produkty każe sobie płacić mniej. Przykładem mogą być nowoczesne rozwiązania w dziedzinie technologii oświetleniowej. Gdy pojawia się nowe ekologiczne rozwiązanie w postaci oświetlenia typu LED, które jest kilkukrotnie dłużej żywotne, a do tego nie zużywa tak wiele energii jak znane dotychczas świetlówki, siłą rzeczy spojrzymy na nie przychylnie i zastanowimy się nad zakupem takiego właśnie typu oświetlenia. Podobnie jest w innych branżach.
Zanim jednak zdecydujemy się na inwestycje w innowacje trzeba najpierw ustalić, co w kontekście własnej działalności może być realną zmianą na lepsze, oszacować ryzyko i potencjalne zyski.
Na zachętę kilka budujących faktów:
- w latach 70., w czasach głębokiej recesji, zostały założone firmy Microsoft i Apple
- rozpad Związku Radzieckiego spowodował przemyślenie modelu działania przez Nokię – jednego ze światowych dziś liderów w dziedzinie telefonii komórkowej
- w latach 2000 Nintendo zrewolucjonizowało rynek gier wypuszczając grę na konsolę Wii.