Tajlandia, Kambodża, Wietnam, a może Chiny – jak blisko nam do azjatyckich tygrysów?

Na pewno każdy spotkał się już z określeniem „azjatyckie tygrysy”. Kiedyś nazywano tak cztery wschodnioazjatyckie państwa: Koreę Południową, Tajwan, Singapur i Hongkong. Łączył je między innymi bardzo szybki wzrost PKB (około kilkanaście procent rocznie) w latach 1960 – 1995.

Do tej grupy krajów dołączyły następne państwa takie jak Malezja, Tajlandia, Chiny, Filipiny, Wietnam, Indonezja i Makau, które zaczęły się szybko rozwijać pod koniec lat 80. i na początku lat 90. XX wieku.

Źródła sukcesów azjatyckich krajów można się doszukiwać między innymi w takich czynnikach jak szacunek do pracy i niskie zarobki, które były spowodowane bardzo dużą liczbą chętnych do pracy. Następnym czynnikiem był ogólnie niski poziom życia, rzutowało to na niewielkie wymagania ludności co do warunków zatrudnienia. Eksportowi towarów „azjatyckich tygrysów” sprzyjała także niska cena oferowanych towarów i chłonne zachodnie rynki zbytu, zwłaszcza wysoko rozwinięte państwa europejskie. Dodatkowym czynnikiem są szybkie postępy w edukacji oraz wysoka stopa oszczędności,  co nakręca rozwój tych krajów. Azjaci są otwarci na kapitał inwestycyjny z innych państw, a jednocześnie bardzo chronią swój rynek wewnętrzny.

Pomimo coraz lepszego rozwoju gospodarczego krajów azjatyckich, sytuacja niektórych z nich jest wciąż bardzo kiepska. Przykładem może być Kambodża, która uznawana jest za jeden z najsłabiej rozwiniętych krajów na świecie. Szacuje się, że będzie potrzeba jeszcze wielu lat i wsparcia międzynarodowego, zanim państwo zdoła się odbudować po długotrwałych konfliktach wewnętrznych.  Aby choć trochę poprawić swoją sytuację ekonomiczną w 1999 roku Kambodża przystąpiła do ASEAN, czyli Stowarzyszenia Narodów Azji Południowo – Wschodniej. W ramach uczestnictwa kraj ma większe szanse na poprawę sytuacji gospodarczej i przede wszystkim utrzymanie pokojowych stosunków nie tylko z sąsiadami, ale także w obrębie swoich granic. Kambodża musi poczynić wiele działań mających usprawnić funkcjonowanie krajowej gospodarki. Są to między innymi prywatyzacja przedsiębiorstw i zakładów rzemieślniczych, oraz wspieranie przemysłu odzieżowego, który ma szanse na bardzo szybki rozwój. Kolejnym celem jest rozwój i czerpanie korzyści z usług turystycznych, które ze względu na klimat i ciekawą przeszłość będą atrakcją dla wielu ludzi spragnionych nowych wrażeń.

Tajlandia i Wietnam mogą się rozwijać przede wszystkim dzięki dynamicznej produkcji i eksporcie do innych krajów. Dodatkową korzyścią były starania Unii Europejskiej żeby pomiędzy państwami członkowskimi handel płynnie się rozwijał. Miały temu służyć  przyjęte zasady czterech swobód, do których można zaliczyć swobodę przepływu:  towarów, osób, kapitałów i  świadczenie usług . Z powodu wyżej wymienionych zasad dla produktów azjatyckich nie ma praktycznie żadnych granic, jeśli  dostaną się na rynek europejski. Ze względu na bardzo niskie ceny towarów, egzotykę i stosunkowo dobrą jakość są one chętnie wybierane przez europejskich konsumentów.

Może dlatego, że kraje azjatyckie nie są tak wysoko rozwinięte jak te znajdujące się w Europie, szybko starają się nadrobić straty. Wiele czynników takich jak wysoki przyrost naturalny – wiele rąk do pracy i duże chęci, dyscyplina oraz wspieranie swojej własnej produkcji, mogą jeszcze bardziej wzmocnić pozycję „azjatyckich tygrysów” na międzynarodowych rynkach. A w coraz bliższej przyszłości, nawet doprowadzić do wyprzedzenia gospodarki Europy.

Czy różnica kulturowa między Azjatą a Polakiem jest faktycznie znacząca? Czy pogoń za gospodarczym rozwojem i gloryfikacja etosu pracy czyni z tych ludzi zadaniowców zamkniętych na kontakt z przedstawicielami innych kultur? Z pewnością nie. Nasze kultury wcale nie są tak odległe jak mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać. Ludzie ci prowadzą w gruncie rzeczy spokojne życie i choć nie wyrażają swoich emocji tak ekspresywnie jak Polacy, to są dla nas bardzo ciepli i otwarci. Z pewnością nigdy nie odmówią wspólnej rozgrywki, co może być dobrym początkiem przyszłej współpracy.

Share and Enjoy:
  • Print
  • Digg
  • StumbleUpon
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Yahoo! Buzz
  • Twitter
  • Google Bookmarks

Dodaj komentarz