Norwegia poza Unią Europejską. A czy Polsce by się to opłacało?

Norwegia jest jednym z niewielu państw europejskich, które postanowiły nie wstępować do Unii Europejskiej. Powodem takiej decyzji jest nie tyle małe starania rządu w tym względzie lecz przede wszystkim niechęć obywateli, którzy wielokrotnie odrzucali referenda dotyczące przystąpienia do wspólnoty. Jakie są jednak powody tego, że Norwegowie nie chcą być częścią Unii?
W tym kraju żyje się przecież na względnie bardzo dobrym poziomie. PKB jest jednym z najwyższych w Europie. Bardzo wysokie zarobki i świetnie rozwinięty program socjalny. Nic dziwnego, że obywatele nie widzą potrzeby przystępowania do organizacji, której głównym celem jest wyrównywanie szans i stymulowanie rozwoju biedniejszych regionów. To właśnie bardzo dobra sytuacja ekonomiczna sprawia, że Norwegowie postrzegają przystąpienie do Unii jako problem, a nie jako korzyść dla nich samych.
Ponieważ Norwegia może się pochwalić bardzo wysokim wskaźnikiem PKB, musiałaby wpłacać do wspólnego budżetu więcej niż byłaby w stanie z niego otrzymać. Norwegowie boją się także tego, że po przystąpieniu do organizacji będą bardziej kontrolowani przy eksploatacji swoich dóbr naturalnych takich jak ropa naftowa czy gaz ziemny. Norwegia posiada bogate źródła energii, może sobie pozwolić na politykę nieprzystępowania do Unii bez obawy o konsekwencje, które znacząco wpłynęłyby na jej sytuację gospodarczą. Kolejnym niepokojącym dla nich aspektem może być otwarcie granic i napływ zagranicznych inwestorów, którzy potencjalnie będą mieli możliwość wykupienia tradycyjnych norweskich firm i zamiany ich w międzynarodowe korporacje, które stracą swoją indywidualność i niezależność.
Pomimo tego, że Norwegia nie jest członkiem Unii, nie jest ona całkowicie odizolowana od krajów europejskich. Należy od 1960 roku do EFTA czyli Europejskiego Stowarzyszenia Wolnego Handlu i tworzy Europejski Obszar Gospodarczy (EOG). Z powodu członkostwa, kraj musi wpłacać kwotę dwóch miliardów euro rocznie do unijnego budżetu. Posiada również prawo do brania udziału przy pracy nad przepisami także tymi, które są związane bezpośrednio z regulacjami dotyczącymi europejskiego transportu czy ochrony środowiska. Uczestniczy w realizacji projektów dotyczących kultury, badań naukowych, polityki regionalnej oraz edukacji.
Dodatkowo, Norwegia należy do strefy Schengen. Norwegowie nie mają zatem problemów z przekraczaniem granic państw, które leżą w obrębie tej strefy. Prowadzi ona także współpracę polityczną z Unią Europejską oraz udostępnia swój personel cywilny i wojskowy, który jest wykorzystywany do prowadzenia różnych operacji inicjowanych przez wspólnotę.
Mogłoby się wydawać, że trzymający się na uboczu kraj nie powinien tak dobrze prosperować. Jak na ironię, niedawno przedstawiony raport ONZ przyznał Norwegii pierwsze miejsce pod względem wysokości PKB w Europie, co tylko potwierdza, że gospodarka w tym kraju świetnie prosperuje. Wobec ignorowania różnych działań norweskich polityków wzywających do zmiany europejskiej polityki na mniej scentralizowaną i pozostawiającą więcej swobody każdemu krajowi członkowskiemu nikogo nie powinno dziwić, że Norwegia nie chce wstępować do tej organizacji. Nie przyniosłoby jej to właściwie żadnych korzyści, a tylko ograniczyło gospodarkę i zmusiło do płacenia znacznych opłat na wspólne konto.
Natomiast w Polsce mamy możliwości absorpcji środków unijnych na całkiem wysokim poziomie (przynajmniej w porównaniu do wielu innych krajów). Gdy jednak skończą się dotacje unijne, a źródło pieniądza zacznie płynąć w drugą stronę, to czy Polsce będzie opłacało się być w Unii Europejskiej? Co może być po Unii, czy już możecie sobie wyobrazić? Jeżeli tak, to jakie jest tam nasze miejsce, naszego potencjału ludzkiego i rola naszej gospodarki?

Share and Enjoy:
  • Print
  • Digg
  • StumbleUpon
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Yahoo! Buzz
  • Twitter
  • Google Bookmarks

Dodaj komentarz